2006-10-15 14:30:00Lubiatów, 14.10.2006
Autor: KamilaPoranek pochmurny, z nieba leci mżawka. A miało być piękne słońce i Złota Polska Jesień, jak zapowiadali wczoraj nasi synoptycy. No cóż, zawodnicy muszą być pogodoodporni. Pozdrawiamy tutaj pana Zubilewicza.
Zawody odbywają się z łódek, a uczestnicy to sekcja Energetyki, ZOZ-u, Gedii i PKS-u. Łódek jest za mało i niektórzy muszą dobierać się w pary. Humory dopisują. Trwa uzbrajanie łódek w cumy i wiosła, znoszone są sprzęty. O godz. 10.00 Pan Prezes Błaszyk ogłasza odprawę. Zawodnikom nie wolno podpływać do brzegu w trakcie trwania zawodów, nawet jeśli organizm będzie się tego mocno domagał… Trzeba będzie dozować płyny. Oczywiście bez śniadania nikt nie wypłynął. O podniebienia wędkarzy zadbała Pani Bożenka Bodak, gotująca wszystkie wspaniałości, o których trzeba by było oddzielnie napisać artykuł.
Wszystkie łodzie rozpłynęły się po zatoce lubiatowskiej. Część uczestników popłynęła wzdłuż lewego brzegu, a inni od razu na przeciwległa stronę. Po około 30 minutach, niektórzy odpływali na inne, z góry upatrzone stanowisko, jeśli ryby nie znaleźli po pierwszym zakotwiczeniu. Co jakiś czas po wodzie rozchodził się głos rozpaczy kolegów „bez ryby”: „Macie jakieś branie?…co to za woda, żebym od dwóch godzin nawet ryby nie złapał?” Około godziny 15.00 zawodnicy stawili się w komplecie na przystani. Przy wadze okazało się, że dziś zwyciężył „czarny koń” Leszek Dziemidok- rybami o wadze 5100g. Tuż za nim znalazł się nasz sympatyczny Koluniu: Jerzy Libert, który złowił 4540g. ryb. Trzecie miejsce zajął Wincenty Niedźwiecki z waga ryb 3500g. Drużynowo, puchar za pierwsze miejsce przypadł sekcji ZOZ, która zdobyła 63 punkty ujemne. Drugie miejsce zajęła drużyna Energetyki zdobywając 89 punktów. Puchar za trzecie miejsce przyjęli wędkarze z Gedii -103 punkty, a czwarty puchar otrzymała sekcja PKS-u ze 152 punktami. Indywidualnie również nagrodzono zawodników. Kolejno od pierwszego do ostatniego miejsca, uczestnicy mogli wybrać dla siebie nagrody, ufundowane przez dyrekcje zakładów. Nikt nie został pominięty.
Po tych zmaganiach wszyscy zasiedli do przygotowanego przez Panią Bożenkę poczęstunku. Nie jedno wesele mogłoby nam tego pozazdrościć. Myślę, ze wszyscy zgodzą się z moja opinią - dziękujemy Pani Bożenko! Do następnego sezonu, oby wszyscy mogli się spotkać w przyszłym roku.